Janina Szołtysek

stary temat

rozmawiamy o łańcuszku i piwniczce
nic się nie klei bez skóry zdycha się jak bez wygranej
obiecuję że dam ci skrzydła i jeszcze wyfruniemy razem
nieważne w jakiej kolejności tymczasem napij się piwa
ja nie przepadam jeszcze jestem może jutro też będę
powoli sączyła słowa goryczkowe tony dolnej fermentacji
cierpię na klaustrofobię mówię i duszę się z przypiętą łatką
o przydatności a wody wciąż przybywa
.
Korzenny posmak
.
Manuela ma siwe włosy i twarz anioła.
w bocznej nawie płowieje samotnością.
w zasadzie mogłaby nie istnieć. zapisuje się zaledwie
freskiem na wyciągnięcie ręki starej matki i siostry,
które trzeba nakarmić. tym tłumaczy kolejne spóźnienie.
mężczyźni wiedzą, że nigdy nie smakowała jak dobre porto.
kocham Manuelę!- krzyczy Antonio w drodze powrotnej
z Winnicy Ferreira. kobieta przez chwilę pachnie wanilią
i dębem. jej oczy uśmiechają się, błękitnieją jak azulejos.
.
uskoki wiatru

 

świt nie jest dobrą porą na rozmowy o powrotach.
słowa szybkie i cięte jak liście czarnej herbaty
rozsypie niechcący na hotelowej pościeli. zaparzone
wrzątkiem nabrzmiewać będą długo i gorzko.

to tylko turbulencje, małe zawirowania.
po zachodzie słońca powietrze spokornieje.

w Hyde Parku wiewiórki podchodziły do jej dłoni
ufne jak ciepłe rude myśli naiwnie oswojone

.
***

gdybyś przyszedł choćby we śnie
też byłabym szczęśliwa
tak rzadko mam ciebie za dnia
i tak często tęsknię

zjawiłeś się taki ufny
a ja podarowałam ci
zaledwie przytulenie

i kilka ciepłych słów
na pożegnanie pocałunek
w mroźną styczniową noc
wyprowadziłam cię za drzwi
mówiłam odejdź stąd
bo jeszcze nie ten czas
bo jeszcze nie ten dom

a może nie ta noc
a może nie ten sen
ktoś mógłby nas zobaczyć

za niepojęty strach
i nieprzespany żal
po przebudzeniu rano
jak mogłabym przeprosić

.

autorka wierszy: Janina Szołtysek